[FILM] PULP FICTION


Nie znałam filmów Tarantino i przyznaję się do błędu. Wydaje mi się, że do pewnych rzeczy trzeba dojrzeć, by je poznawać... Tytuł filmu pochodzi od brukowych powieści wydawanych na charakterystycznym tanim, surowym papierze, nazywanych pulp fiction. Samo słowo pulp oznacza w skrócie breję, lub jak kto woli bezkształtną masę. 

Film rozpoczyna się od sceny przy śniadaniu, gdzie Yolanda "Króliczek" (Amanda Plummer) i Ringo "Ptyś" (Tim Roth) obmyślają plan obrabowania baru. W zupełnie innym wątku wreszcie poznajemy Vincenta (John Travolta) i Julesa (Samuel L. Jackson) - zabójców pracujących dla Marsellusa Wallace (Ving Rhames). Mają dla niego zdobyć walizkę. Uwierzcie, nie chcielibyście mieć z nim do czynienia. Dowiadujemy się, że Vincent ma się zająć jego żoną - wiecie, zabierać ją tam gdzie chce, zabawiać, robić to na co ma ochotę. Jest to jeden z moich ulubionych wątków, ponieważ postać Mii Wallace (Uma Thurman) mnie zafascynowała najbardziej... Jednak wszystko co dobre kiedyś się kończy. Później dowiadujemy się o zegarku, który należy do Butcha - boksera. W walce przypadkowo zabił człowieka (choć umawiał się z Marsellusem, że przegra) i teraz musi uciekać razem z Fabienne - która mogłaby dostać tytuł najbardziej niestabilnej kobiety ever. Dziewczyna zostawiła w jego mieszkaniu wspomniany zegarek, więc Butch musiał po niego wrócić. Wszystko poszłoby idealnie, gdyby nie spotykał Marsellusa po drodze. Ostatnia część filmu to powrót do śniadania - gdzie wszystko się wyjaśnia. Wydaje mi się, że nie zdradziłam za dużo. Prawda jest taka, że ciężko przy tym filmie cokolwiek streszczać.


Po raz pierwszy spotkałam się z filmem pozbawionym chronologii. Jeśli ktoś jeszcze tego filmu nie oglądał - nie martwcie się, na końcu wszystko łączy się w jasną całość i teoretycznie możemy spać spokojnie. O ile się nie mylę, reżyser zaserwował nam cztery wątki główne: historie płatnych zabójców - Vincenta Vegi i Julesa, Mii Wallace, Butcha oraz Yolandy i Ringa. Co ciekawe, Vincent pojawia się we wszystkich. Dlaczego napisałam, że teoretycznie możemy spać spokojnie? Długo po zakończeniu oglądania Pulp Fiction zastanawiała mnie zawartość walizki, którą mieli przejąć wyżej wymienieni zabójcy. 
Dużą - o ile nie największą - zaletą są... postacie. Każda z nich jest oryginalna, mają swoje mocne strony i słabości. Jest w nich pewien realizm, więc myślę, że nie ma problemu przy tym filmie, by z którąś postacią się utożsamić. Nie ma tutaj słabych ról: wszyscy świetnie sobie poradzili, nawet jeśli mamy do czynienia z takim rozhisteryzowanym Groszkiem (pozdrawiam tych, którzy wiedzą o co chodzi). 


Warto poruszyć tutaj jedną sprawę, czyli wulgaryzmy. Na pewno nie poleciłabym tego filmu osobom poniżej 16 roku życia, m.in. przez nie. Nadają mu specyficzny charakter, a przy okazji czasem działają bardzo humorystycznie. Naprawdę, uśmiałam się, mimo że Pulp Fiction to czarna komedia połączona z filmem noir. Podsumowując: polecam wszystkim, chcącym poznać film prawie idealny - ze świetną muzyką, aktorami na poziomie i mistrzowsko budującym napięcie. Osobiście film oceniłam na 10/10 i mam ochotę na kolejny film Tarantino. Pytanie brzmi: który teraz?

Photobucket  Photobucket  Photobucket  Photobucket  Photobucket

Komentarze

  1. Tarantino zawsze trzyma poziom :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tarantino ma swój specyficzny styl i albo się go kocha, albo nienawidzi. "Pulp Fiction" oglądałam już dawno, ale z chęcią do tego filmu powrócę.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Czytelniku, pozostaw coś po sobie!
Dziękuję za każdy komentarz, który nie jest spamem.

Popularne posty