[KSIĄŻKA] KOLEKCJONER [A. KAVA]

Co byś zrobił, gdybyś znalazł w lodówce odcięte części czyjegoś ciała?

Agentka specjalna Maggie O'Dell widziała wiele w swojej karierze. Ścigając morderców, psychopatów i przestępców, zagłębiała się w najbardziej mroczne, najbardziej przerażające zakamarki ludzkiego umysłu. Ale kiedy na Florydzie straż przybrzeżna wyłowiła pojemnik wypełniony starannie owiniętymi częściami ciała, nawet tak doświadczona agentka jak Maggie O'Dell nie była przygotowana na to, z czym miała się zmierzyć…

Po raz pierwszy z Alex Kavą spotkałam się około trzech lat temu, podobnie jak z kryminałami/thrillerami ogólnie. O ile Czarny Piątek zachęcił mnie wtedy do dalszego poznawania twórczości tej autorki, to przy Kolekcjonerze już tak dobrze nie było. Akcja rozpoczyna się od zakończenia pewnej sprawy Maggie - agentki FBI. Kobieta jest wykończona psychicznie i fizycznie, ma dosyć poważne problemy ze snem... Wiecie, raczej nie odpocznie sobie w takiej pracy. Poznajemy także nowe postaci - Benjamina Platta, Liz, jej ojca i innych. Największą sympatię wzbudziła we mnie Liz, która jest ratowniczką w straży przybrzeżnej. To właśnie jej ekipa odkryła lodówkę z torsem, stopą i rękami. Początkowo postać ta może wydawać się Wam zbyt wrażliwa jak na tę robotę, ale później wszystkie wątpliwości znikają. Nie polubiłam natomiast Scotta - naiwnego jak dzieciak właściciela zakładu pogrzebowego. Dodatkowe napięcie jest odczuwalne z powodu nadciągającego huraganu. W Kolekcjonerze znamy mordercę od początku, więc mamy jeden problem z głowy. Innym jednak staje się fakt, że trzyma się bardzo blisko z niektórymi naszymi bohaterami, a nawet nieświadomie z nim współpracują. Huragan to dla niego raj - zaginięcia ludzi są wtedy chcąc nie chcąc normalne.

[...] jego nowe hobby przez innych nazywane są uzależnieniami. Musiał pogodzić się z faktem, że niczym nie zabije bólu. Są takie straty, takie braki, których nie da się wypełnić i zastąpić.

Spodziewałam się lekko napisanego thrillera, od którego nie można się oderwać, i właśnie to otrzymałam. Nie zauważyłam żadnych zgrzytów podczas czytania Kolekcjonera, przyjemności z czytania nawet nie odebrał mi wcześniej wspomniany przeze mnie fakt, że wiedziałam kto za całą sprawą stoi od samego początku. Owszem, jest tutaj pewna przewidywalność, jednak książka nie jest całkowicie pozbawiona fragmentów zaskakujących dla czytelnika.

PS WESOŁYCH ŚWIĄT, MISIACZKI!

Komentarze

Popularne posty