MIJAMY SIĘ UDAJĄC, ŻE JESTEŚMY DLA SIEBIE OBCY


Gimnazjum było dla mnie bardzo dziwnym okresem. Przeszłam depresję, nieco obsesyjne liczenie każdej kalorii, ale i prawdziwą miłość, która do dzisiaj trwa. Jednak mimo swoich problemów, zawsze miałam wokół siebie ludzi, którzy mnie wspierali. Nie było podziału na klasę A i B, siedzieliśmy na korytarzach wymieszani. Rozstaliśmy się w bardzo dobrych relacjach, z prawie każdym można było sobie na luzie pogadać. Minęły dwa lata, odkąd opuściłam mury szkoły, do której chodziłam 10 lat, więc tyle samo z niektórymi się znałam. 

Wyobraźcie sobie, że po tych dwóch latach siedzicie z dwójką znajomych w autobusie i podchodzi do Was osoba, którą znaliście tyle czasu. Wita się, pyta co nowego... Podjęlibyście rozmowę, czy zaczęli patrzeć w szybę? Jeśli macie odrobinę kultury osobistej lub szacunku do drugiego człowieka, obstawiam że wybralibyście pierwszą opcję. Mnie niestety spotkała ta druga i wczoraj było mi najzwyczajniej w świecie przykro. Dzisiaj mam radę dla przyszłej siebie i może niektórych z Was: przestań się kierować sentymentem i trzymaj się przyjaciół, a nie znajomych, których powinnaś mieć w dupie. Jak się okazuje, oni zapewne mają o Tobie to samo zdanie. 
Ostatnio na polskim mieliśmy zadanie o naszej klasie, czyli opisać przyszłość ludzi z plastyka inspirując się piosenką Jacka Kaczmarskiego. Powiem Wam, że dużo bardziej interesują mnie losy mojej obecnej klasy, niż większości z gimnazjum. Każdy poszedł w swoją stronę i to samo stanie się za dwa lata. Może sytuacja się powtórzy, a może za kilka lat w autobusie to któreś z nich podejdzie do mnie, zapyta co nowego i nie oleje, jakbym była kimś obcym.



Photobucket  Photobucket  Photobucket  Photobucket  Photobucket

Komentarze

Popularne posty