[SERIAL] HOW TO GET AWAY WITH MURDER [SEZON 1]


Wybitna prawniczka wraz ze swoimi najzdolniejszymi studentami zostaje wplątana w morderstwo...

Twórcy serialu Sposób na morderstwo nie bawią się w delikatne wprowadzenia. Od razu ruszają z morderstwem, które można potraktować za wątek główny owej produkcji. Jednak to co pokazują dopiero się wydarzy, a my wracamy na uczelnię. Profesor Annalise Keating nie bawi się w teorię i fakty wykuwane na pamięć, prezentuje konkretne sprawy i prosi o możliwe rozwiązania. Wes Gibbins na jej salę trafił w ostatnim momencie, bo z listy rezerwowej. Nie ma pojęcia co się dzieje, na czym polegają metody nauczania tej kobiety... Przez dużą część pierwszego odcinka (i chyba nie tylko tego) czujemy się jak Wes. Na pierwszych zajęciach Annalise prosi studentów o przygotowanie obrony w jednej ze spraw. Na podstawie tego ma wybrać piątkę najlepszych - oni będą z nią współpracować... Nie tylko na sali sądowej. 

Wes dostaje się do najlepszej piątki, m.in. ku mojemu zaskoczeniu. Oprócz niego dostali się: Connor Walsh, Laurel Castillo, Asher Millstone, Michaela Pratt. Każdy z nich ma swój sposób na zdobywanie dowodów w sprawach... Czy to poprzez znajomości, swój urok, lub nawet ciało. Można powiedzieć, że przy Annalise Keating poszerzają swoje horyzonty... pozbywając się  prawie całkowicie granic. 

I pomyśleć, że to wszystko zaczęło się od chęci walki o statuetkę dla najlepszego studenta... Później zaczną walczyć o to, by nie trafić za kratki na resztę życia i zniszczyć sobie kariery, która bardzo się dla nich liczy.


Od pierwszego odcinka wiemy o czyje morderstwo chodzi, ale nie wiemy kiedy do niego dojdzie, kto zabije tego człowieka i czy uda się tej osobie z tego wyplątać. Można by uznać, że ten człowiek nie zasługiwał na śmierć, ale z czasem Wasze poglądy się zmieniają... Ten serial ma jedną wadę; fakty podawane są stopniowo, przez co możecie się tylko domyślać kto był czemu winny, jednak jest to serial o prawnikach (lub ludziach którzy dopiero wkraczają w ten świat), widz nie powinien bawić się w detektywa, choć może próbować. Oprócz głównego wątku mamy poboczne sprawy, związane np. z kościołem, molestowaniem, przetrzymywaniem ludzi w piwnicach, zabójstwami. 


Podobało mi się też subtelne wplatanie scen z prywatnego życia naszych bohaterów, szczególnie po tej nocy. Przyznam się, że większości aktorów nigdy nie widziałam w innych produkcjach (oprócz aktora grającego Ashera Millstone'a, witaj z powrotem Bennett) jednak jestem pozytywnie zaskoczona ich naturalnością w nietypowych sytuacjach. Dodatkowy ogromny plus za humor oraz sprawnie i nienachalnie poprowadzony wątek homoseksualny. 
Czy polecam? Z całego mojego serca! Ostrzegam jednak, że jeśli nie panujecie nad klikaniem w "następny" przy odcinku, bardzo szybko skończycie przygodę z pierwszym sezonem. Osobiście zajęło mi to niecały tydzień, a How to get away with murder ląduje do folderu z ulubionymi i najlepszymi serialami.

PS twórcą jest Peter Nowalk, pracował on m.in. przy Grey's Anatomy, a muzyka to mistrzostwo. 
Photobucket  Photobucket  Photobucket  Photobucket  Photobucket

Komentarze

Popularne posty