[FILM] WIELKIE OCZY [2014]

Walter Keane przypisuje sobie autorstwo pięknych obrazów, które namalowała jego żona Margaret. 
Kobieta próbuje dowieść swoich racji i wyzwolić się od męża.

Obrazy z charakterystycznymi wielkimi oczami kojarzyłam, jednak nie znałam ich autorki, lub jak kto woli, matki. Jest nią Margaret Keane (Peggy Doris Hawkins), która w latach 50. XX wieku opuszcza swojego męża razem z córką. Zrobiła to zanim zaczęło robić się to modne lub właściwe, także już na samym początku musicie zdać sobie sprawę, że nie będzie jej lekko. Jest uzdolniona plastycznie i próbuje wykorzystać ten talent, ale w rzeczywistości może realizować się jedynie w firmie z malowaniem mebli. Żadna praca nie hańbi, jednak na pewno czuła się ona ograniczona. 

Pewnego dnia wystawia się ze swoimi pracami i oferuje narysowanie portretu... Chce za to dwa dolary, dostaje jeden. Podczas rysowania podsłuchuje rozmowę obok, gdzie mężczyzna oferuje sprzedanie swojego obrazu za 35 dolarów. Różnica ogromna, więc nie dziwię się, że się zainteresowała. Dowiaduje się, że podobno rzucił pracę, rozwiódł się i postawił wszystko na jedną kartę, by malować. Jego pasja przyciąga Margaret. Ten mężczyzna nazywa się Walter Keane i wkrótce zostaje jej mężem, by nie stracić swojej córki. Można powiedzieć, że spadł jej z nieba; zawarli małżeństwo na Hawajach i wydawało mi się, że będą ze sobą bardzo długo szczęśliwi, skoro łączy ich pasja. Walter Keane maluje głównie widoki, wystawia się z paryskimi uliczkami, natomiast tematem obrazów Margaret są portrety dzieci lub kobiety, często ze zwierzętami. 


Wszystko zaczęło się od sprzedaży jednego obrazu swojej żony przez Keane'a, jednak potem sprzedawał kolejne, nie wyprowadzając ludzi z błędu; to nie on namalował piękne portrety z wielkimi oczami, zrobiła to jego żona. Niestety, ze strachu i  przymuszenia Margaret nie próbowała nigdy z tym skutecznie walczyć. I tak przez wiele lat... Setki obrazów podarowanych i sprzedanych, miliony plakatów podpisanych przez nie tego Keane'a, co trzeba. 

Jedyną wadą jest tutaj scenariusz; czuję bardzo duży niedosyt przez to, że niewystarczająco poruszono tak ważne kwestie dla tamtych czasów. Można mówić tutaj o niewykorzystanym potencjale, jednak obawiam się, że na to po prostu nie wystarczyło czasu. Natomiast fajnie zostało pokazane zjawisko robienia ze sztuki łatwo dostępnego produktu, nawet na półkach w hipermarkiecie. Wciąż muszę nadrobić produkcje Burtona ale wiem, że nie miałam do czynienia z jego najlepszym dziełem, może nawet czymś przeciętnym. Kocham sztukę w prawie każdej postaci, przez co cały film był dla mnie pewnego rodzaju ważnym doświadczeniem; spowodowało to też zawyżenie przeze mnie oceny. Sytuację kobiety-artystki możemy zobaczyć też w Dziewczynie z portretu i mimo że film ma zupełnie inną fabułę i dzieje się w latach 20., również jest oparty na faktach. Dlaczego o nim wspominam? Oba te filmy łączy jedno: moje uwielbienie dla klimatu przedstawionego w filmie. Dodatkowo możemy nacieszyć się widokiem m.in.: stroi, fryzur oraz samochodów charakterystycznych dla tamtych czasów. Dostajemy jeszcze (świetnie zagraną) tragiczną historię, choć mam wrażenie, że nie pozwolono do końca rozwinąć skrzydeł Amy Adams i tak jak życie malarki, film został zdominowany przez Waltza.
Czy Margaret zacznie wreszcie walczyć o swoje obrazy i wartości? Jakie jest prawdziwe oblicze Waltera Keane'a? 

Polecam nie tylko miłośnikom sztuki.
Tim Burton jest jednym z najoryginalniejszych reżyserów współczesnego kina. Dzięki swojemu specyficznemu, surrealistycznemu poczuciu humoru zyskał sobie na świecie całą rzeszę fanów. Swoją karierę rozpoczynał od pracy w studio Disneya [...]. Jeśli chcecie się dowiedzieć więcej - źródło opisu
Photobucket  Photobucket  Photobucket  Photobucket  Photobucket

Komentarze

Popularne posty