CELE LICEALISTKI - PODSUMOWANIE


We wrześniu opublikowałam post, w którym zdradziłam swoje plany związane z tym rokiem szkolnym. Wyszło jak zawsze.



Przestało mnie bawić trzymanie się tych punktów podczas gdy dostałam po dupie od losu i opuściłam w sumie jakieś dwa albo trzy miesiące szkoły z nie mojej winy (moja frekwencja np. na francuskim ledwo wynosi 50%). Napiszę wprost - nie chciało mi się robić dodatkowo matmy, zaległości AŻ TAKICH nie mam, kotków nie oglądałam, drzemek nie było (chyba że się bardzo źle czułam, czyli dość często), a wpadło mi bardzo dużo piątek na początku roku, przez co w ostatnich dwóch miesiącach nieco zlałam sprawę. Zrobiłam postęp w angielskim nie tylko przez sposób prowadzenia lekcji mojego nauczyciela (czym chciało mi się rzygać już po pierwszym miesiącu), ale dzięki oglądaniu seriali z napisami i dużej ilości prezentacji TED. Moja średnia też najgorsza nie jest. Mimo opuszczonych 270 godzin wynosi ona około 3,92 (tak blisko, tak daleko!). Powiem Wam tak - życie jest dużo łatwiejsze, gdy uczy się dla siebie. I na pewno taki punkt pojawi się w kolejnej liście po wakacjach, nawet jeśli przez to się rozleniwię. Jesteście zadowoleni ze swoich wyników?

Photobucket  Photobucket  Photobucket  Photobucket  Photobucket

Komentarze

Popularne posty